![]()
|
| zdjęcia z imprezy MURMAŃSK syberia w pigułce (6 - 14 czerwiec 2009) |
| index witryny |
| strona główna |
| wstecz |
|
zdjęcia Mariusz Reweda, Iwona Kozłowiec
zdjęcia z innych wypraw zaproszenia na wyprawy z kilometrem |
|
OPINIE UCZESTNIKÓW: Marek Michalik Nam, to znaczy Barbarze i mnie, wycieczka bardzo się podobała. Chciałem zobaczyć tajgę, tundrę i poczuć bezkresy Rosji. Dzięki, udało się - choć jestem świadom, że są tam jeszcze bardziej bezkresne bezkresy. Miejsca biwakowe były odpowiednie i szczęśliwie wolne od meszek, których się trochę obawiałem. Zaskoczeni pozytywnie byliśmy komarami i ludźmi. Tymi pierwszymi, bo okazały się niezbyt natrętne. Ludzie natomiast, okazali się bardzo przyjaźni i uczynni, o czym mieliśmy nieraz okazję się przekonać. Aczkolwiek nie dotyczy to milicji, których przyjaźń i uczynność miały bardziej materialny wymiar. Miałem też możliwość odświeżyć swoją znajomość języka rosyjskiego. Interesujące komentarze Iwony nie tylko urozmaicały monotonię podróży, ale przede wszystkim, pozwalały rozumieć to, co oglądaliśmy z okien samochodów. Jak może już wiecie, wraz z kolegami z Range'a i Navarry dotarliśmy do Nordkappu. Najciekawsze było to, że nie ma tam nic szczególnie godnego uwagi, no ale liczy się by być w tym miejscu. Za Nordkappem rozdzieliliśmy się, bo koledzy spieszyli się na prom. My przenocowaliśmy w hotelu w Norwegii, potem w Lahti i 16 wsiedliśmy na prom z Helsinek do Tallina, gdzie również nocowaliśmy w hotelu. W drodze powrotnej nocowaliśmy jeszcze w Wilnie i po zwiedzeniu Starego Miasta dojechaliśmy do domu około godziny 18. w czwartek, 18. czerwca. Myślę, że z oczywistych względów na taką wyprawę można wybrać się tylko raz. Jednak gdybyście kiedykolwiek wybierali się na wyprawę w inne rejony Rosji, to proszę pamiętajcie o mnie. Dziękujemy za staranną organizację, stworzenie wspaniałej atmosfery i niezapomniane wrażenia, których nie przyćmiewa nawet ów przykry i godzien współczucia wypadek. Pozdrowienia Barbara i Marek (Jeep) Irek Pankiewicz Jechaliśmy Nissanem Navara 2,5 TDi teoretycznie autem nie off-roadowym ale nie zawiódł. Fakt że kilka przedwyjazdowych zabiegów nie było bezzasadnych: osłona drążka, podwyższenie na podkładkach o 2 cale, opony MT i stalowe felgi rzecz jasna oraz wlot powietrza (bez niego może też dałoby radę przejechać przez rzeczki ale nie zaszkodziło mieć). Osłony na lampy i grill chyba były zbędne ale kto wiedział?. CB radio i nawigacje uważam za standard więc i my mieliśmy. Po takich dodatkach mieliśmy świadomość że z samochodu szosowego jest namiastka wyprawowego bo taki był cel: wyprawa, podróż, poznanie północnej Rosji i Ludzi. Do tych na końcu może dostępu nie mieliśmy bezpośredniego ale dużo można było zaobserwować w dużym mieście jak Petersburg oraz na wioskach i mniejszych miastach w czasie tankowań czy zakupów żywności. Na marginesie polecam sało rosyjskie (słonina najlepiej nacierana papryka, oh co za rozkosz w gębie do rosyjskiej wódeczki). Aha jeszcze o organizatorach. Wybór KILOMETRA nie był bezpodstawny. Na ich stronie można było przeczytać między wierszami o charakterze wyprawy i nich samych (Iwonie i Mariuszu). Jeśli komuś odpowiada taki typ Ludzi to ruszajcie z nimi w drogę (mi odpowiada) bo warto z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć. Z nimi mogę gubić często ;-) Sama Rosja odpowiedziała mi na pytanie dlaczego Polska należy do Unii a oni nie. Nie chodzi mi o Ludzi bo pewnie przewyższają inteligencja niejednego Niem czy Franc ale infrastruktura jest do bani. Ten kraj sam sobie da rade jakby wszyscy się na nich obrazili no może poza rolnictwem którego nie ma ale pewnie jakby ich reżim zmusił to by się nauczyli wypasać krowy i uprawiać buraki. W każdym razie są WIELCY i jest im z tym dobrze. Samo objechanie jeziora Ładoga to podróż jakby chcieć objechać dookoła woj. Mazowieckie jak nie dłużej. Najnudniejszy odcinek to podróż asfaltem magistralą M18 ,500km aby przedostać się na północ Rosji do przystanku niedaleko Kandalakszy. Tam zaczęły się trudne odcinki i podziwianie półwyspu Kolskiego. W trakcie jednego z odcinków Mariusz wypatrzył ślady niedźwiedzia na ziemi. Ma coś wspólnego z moja żona która znajduje grzyby jadąc samochodem przy drodze od naszego domu do asfaltu. Gratulacje wzroku. W takcie innego z odcinków było kilka defektów ale o dziwo Navara trzymała fason i szła jak burza mimo ciężkiego i długiego dupska (tyłu samochodu) który nawet przy wolnym zjeżdżaniu w doły walił o ziemie zaginając wtyczkę od zaczepu (pestka). Po przejechaniu tych najtrudniejszych odcinków wiedziałem że nasze autko zasłużyło na pochwałę i nagrodę wyjazdu w przyszłości na kolejna wyprawę bo chyba to lubi. Jestem dumny że wyszła bez większych uszkodzeń i że dała radę na Kolskim. Po przejechaniu Kolskiego droga do Murmańska była celem samym w sobie. Przed Murmańskiem mieliśmy szczęśliwie zakończone kłopoty i tam wyprawa się podzieliła. Samochody z defektami do Polski a reszta do Murmańska. Murmańsk zachwycił mnie topografia i faktem że miasto na krańcu północnej Rosji jest nieźle rozwinięte a to za sprawą portu i statków tam dobijających. Powinni pomyśleć tam o wyciągach narciarskich hotelach itd. a pewnie wielu ski turystów z West europy zostawiło by tam tysiące Eryków (euro). No tak, łatwo mówić trudniej zrobić. Została już niby droga powrotna czyli koniec wyprawy. Nic podobnego. Wspólnie z Rangem (ekipa 4 wesołych chłopów) i Markiem z Basią (Jeep) pojechaliśmy do Norwegii zobaczyć ten słynny Nordkapp i było warto. Bo krajobrazy i serpentyny przez góry zapierały dech w piersiach. Renifery na drodze były czymś fantastycznym. Trzeba było czekać aż szanowne towarzystwo zejdzie z drogi i dopiero można było jechać. Kraj świetnie przygotowany do turystyki samochodowej. Można za parę euro wynająć pokój z łazienką aby się umyło 6 facetów pod prysznicem i oddać kluczyk płacąc chyba po 2 albo 5 euro za głowę. W Polsce za pytanie w przydrożnym hotelu: przepraszam czy mogę skorzystać z prysznica w którymś z wolnych pokoi za opłatą? Pani z recepcji uznała by nas za wariata i pogoniła albo powiedział: jasne może się Pan wykąpać ale musi Pan zapłacić jak za jeden nocleg. Zakład? Spróbujcie. Co tu dużo mówić podróż przez Norwegie i Finlandie była super przeżyciem. Może Finlandia południowa trochę nuda a może czegoś nie zauważyliśmy jadąc tylko z jednym światłem z przodu i bez długich bo się popaliły żarówki w Rosji jak się przeprawialiśmy przez rzeki. Wtedy nie zwracaliśmy na to uwagi bo było 24h jasno a na południu Finlandii już nie było warto wymieniać bo lecieliśmy na prom do Helsinek gdzie otwarto nową linie do Gdyni. A jeszcze słowo o Helsinkach: PIĘKNE MIASTO. Polecam na długi weekend. Podróż promem to opowieść na osobną historie i tylko ci którzy tam byli wiedzą o czym mówię ;-) w każdym razie polecam ; duży wygodny prom i dobre jedzenie ( po 2 tygodniach na żywieniu w plenerze wszystko jest dobre ;-) Podsumowując: wyprawa GIT, organizatorzy GIT, plenery GIT, współtowarzysze niedoli i doli GIT, wybór wyprawy na czerwiec świetny bo wszędzie tam gdzie na północ w tym terminie jasno. Pojedźcie to zobaczycie o czym mówiłem. A pojechanie z KILOMETREM gwarantuje Wam rozsądek a tego nigdy nie za wiele jak się ma tysiące kilometrów do domu. p.s. bardzo chcę się wybrać z nimi do Maroko w październiku 2009 tylko musze namówić Marcina. A potem planuje Mongolie w przyszłym roku. Irek i Marcin Nissan Navara |